Dlaczego koszty energii w przemyśle stają się coraz mniej przewidywalne?

Jeśli ktoś prowadził firmę przemysłową 10–15 lat temu, to dobrze pamięta, że rachunki za energię rzadko były największym źródłem stresu. Owszem, ceny potrafiły się zmieniać, ale zwykle działo się to powoli i dało się to w miarę sensownie przewidzieć. Wystarczyło spojrzeć na poprzednie lata i na tej podstawie przygotować budżet na kolejny.

Dziś takie podejście coraz częściej się nie sprawdza. W wielu firmach energia z kosztu „stałego i nudnego” stała się jednym z najbardziej nieprzewidywalnych elementów całej działalności. I to właśnie ta zmiana najbardziej zaskoczyła przedsiębiorców.

Energia z wiatru i słońca to nie to samo co energia z węgla

Dużo mówi się o transformacji energetycznej i odchodzeniu od paliw kopalnych. Z punktu widzenia środowiska i długofalowego bezpieczeństwa to kierunek oczywisty. Problem pojawia się wtedy, gdy spojrzymy na to z perspektywy zakładu produkcyjnego, który musi działać tu i teraz, niezależnie od tego, czy wieje wiatr.

Odnawialne źródła energii są po prostu bardziej kapryśne. Gdy warunki są dobre, energii jest dużo i ceny spadają. Gdy pogoda nie dopisuje, sytuacja potrafi odwrócić się w ciągu kilku godzin. Taka zmienność wcześniej praktycznie nie występowała na taką skalę, więc dla wielu firm to zupełnie nowa rzeczywistość.

Wydarzenia z drugiego końca mają znaczenie

Jeszcze kilka lat temu większość przedsiębiorców nie śledziła codziennie informacji o rynku gazu czy napięciach politycznych w innych regionach świata. Dziś coraz częściej to robią, bo wiedzą, że to może mieć bezpośredni wpływ na ich rachunki za energię.

Wystarczyła jedna większa perturbacja na rynku surowców, żeby ceny w Europie poszybowały w górę. Wiele firm przekonało się o tym bardzo boleśnie, gdy koszty energii w ciągu kilku miesięcy wzrosły o kilkadziesiąt procent. I to bez żadnej zmiany po ich stronie — maszyny pracowały tak samo jak wcześniej.

Rachunek za prąd to już nie tylko „prąd”

rachunek-za-prad.jpg

Z zewnątrz może się wydawać, że firma płaci po prostu za zużytą energię. W praktyce na fakturze znajduje się cały zestaw dodatkowych opłat, których z roku na rok jest coraz więcej. Opłaty sieciowe, podatki, koszty związane z emisjami CO – wszystko to składa się na końcową cenę.

Efekt jest taki, że nawet gdy na świecie tanieją surowce energetyczne, rachunki wcale nie muszą spadać. Dla wielu przedsiębiorców to jedna z bardziej frustrujących rzeczy, bo trudno to wytłumaczyć pracownikom czy klientom: „tak, energia jest tańsza, ale my i tak płacimy więcej”.

W najnowszym raporcie o kosztach energii w Europie wskazano, że ceny dla przemysłu po kryzysie energetycznym wprawdzie spadły z rekordowych poziomów, ale wciąż pozostają wyższe niż przed 2021 rokiem, a duży udział w rachunkach mają podatki i opłaty regulacyjne. 

Stabilne umowy? Niemal nieosiągalne

Kiedyś standardem były kilkuletnie kontrakty na dostawy energii ze stałą ceną. Dawały one spokój i pozwalały skupić się na produkcji, a nie na codziennym sprawdzaniu notowań energii. Dziś takie umowy są albo drogie, albo w ogóle trudno dostępne.

W efekcie wiele firm działa w trybie ciągłej obserwacji rynku. Decyzje o podpisaniu nowej umowy czy zmianie taryfy podejmuje się częściej niż kiedyś, a to oznacza dodatkową pracę i większe ryzyko popełnienia błędu.

A może produkować energię samemu?

Właśnie dlatego w ostatnich latach tak bardzo wzrosło zainteresowanie własnymi źródłami energii, szczególnie fotowoltaiką. Jeszcze niedawno była to raczej ciekawostka albo element strategii wizerunkowej. Dziś coraz częściej jest to po prostu sposób na odzyskanie kontroli nad kosztami.

Nie chodzi o to, żeby całkowicie odciąć się od sieci, bo to w praktyce rzadko jest możliwe. Chodzi raczej o to, żeby przynajmniej część energii mieć „u siebie” i nie być w 100% uzależnionym od tego, co dzieje się na rynku.

Widać to chociażby w rosnącej popularności obiektów projektowanych z myślą o integracji z instalacjami PV — na przykład przestrzeni magazynowej z własnym źródłem energii, które pozwalają połączyć elastyczną infrastrukturę z własnym źródłem energii, a tym samym zmniejszyć zależność od zewnętrznych dostawców.

Temat energii trafił na poziom zarządu

Kiedyś sprawy związane z energią były głównie domeną działów technicznych i utrzymania ruchu. Dziś coraz częściej trafiają na spotkania zarządu i do strategii rozwoju firmy. I trudno się temu dziwić, skoro od kosztów energii potrafi zależeć rentowność całej produkcji.

W wielu firmach pojawiły się nawet nowe stanowiska lub dodatkowe obowiązki związane wyłącznie z analizą rynku energii i szukaniem sposobów na ograniczenie jej kosztów. Jeszcze kilka lat temu mało kto by pomyślał, że będzie to potrzebne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *